Tag: Grenlandia Strona 1 z 2

Arctic Circle Trail | W co był ubrany Maciej

Co spakował Maciej Kuligowski na wyprawę na Grenlandię?

Jedno jest pewne- zdecydowanie mniej warstw niż ja. U Maćka króluje merino, softshelle, rzadko jest mu zimno, myślę, że większość szlaku przeszedł w spodniach i bluzie, a było ok 6- 12 stopni… gorący chłopak 🔥.

Myślę, że znacie ludzi, którym mało przeszkadza i takim przypadkiem jest Maciek, jak już coś mu przypasuje, to jest wiernym użytkownikiem.

Rzadko się o tym mówi, ale kobiety odczuwają temperaturę nawet o 10 stopni mniej, niż mężczyźni. Kobiety potrzebują więcej warstw, dlatego ubieramy się na cebulkę i nie dość, że jesteśmy słabsze, to jeszcze więcej musimy spakować 😁__________________________________________

Zdjęcia pochodzą ze sklepów: 8a, Decathlon, Brubeck, Zajo, Icebreaker __________________________________________

Wszystkie produkty kupiliśmy za własne pieniądze i polecamy je, bo są tego warte 😇

#ubranianaACT #ACT #Grenlandia #merino

Arctic Circle Trail | Ubrania dla średniego zmarźlaka

W co byliśmy ubrani na Grenlandii latem?Temperatura otoczenia wahała się od 2 do 18 stopni, więc warstwowy ubiór był obowiązkowy.

🚺Podzielę rozprawkę sprzętową na kilka części, zaczynamy od damskiej garderoby, bo aż 70 % czytelników bloga to Dziewczyny (za co bardzo Wam dziękuję ❤️).

Ogólnie nie uważam siebie za zmarzlucha, ale miałam to „szczęście „, że akurat centralnie na rozpoczęcie wyprawy trafiłam „w te dni ” i wtedy jestem dużo bardziej wrażliwa na temperatury, dlatego określiłam siebie jako „średni zmarźlak „.🫠

Zauważycie, że podstawą mojej garderoby jest wełna merino. Różne warstwy i konfiguracje wełny z merynosów sprawdzają się bardzo dobrze na kilkudniowym trekkingu. Tym sposobem na całe 9 dni miałam:

2x T- shirty 1x bluzę 1x bluzka

1× buza halfzip

2 pary skarpetek

6x majtki

2× spodnie

1x stanik

1x krótkie spodenki

1x kamizelka

1x kurtka primaloft

1× kurtka Gore-Tex

1× spodnie Gore-Tex

1x Czapka

1x Opaska

1x para rękawiczek

2 x komin

Mało tych ubrań i było ich wystarczająco, co nie oznacza, że czegoś bym nie zmieniła. Wszystko co zobaczycie na kafelkach i spisie bardzo polecam, wszystkie ubrania towarzyszą mi od kilku lat.

Co bym zmieniła?

Wzięłabym jednak grubszą czapkę merino lub z kaszmiru i grubszą bluzę do spania. Oczywiście do snu ubierałam się warstwowo, gdy było mi chłodno i robiłam termofor z butelki @nalgene.

Naprawdę po 9 dniach nasze rzeczy nie śmierdzą! Wełna jest magiczna i dzięki temu, możemy komfortowo iść tyle ile trzeba 😁

❗️PRZESŁANIE❗️

Wszystko co pokazuję kupuję sama, za własne pieniądze i szukam okazji. Lumpeksy, Vinted, Olx czy grupy na FB to znakomite pole do poszukiwania trekkingowych rzeczy.Jedynie rzeczy z Gore-Tex’u kupuję nowe, bo nacięłam się kilka razy. 🤷‍♀️Wełniane ubrania służą długo, jeśli się o nie dba, a to robić warto 🤩🚹

W następnej części bierzemy na tapet Maciej Kuligowski ! Ciekawi? 🙂__________________________________________

Polecam Wam moją serię „Merytorycznie o …”Tutaj o merino:https://www.facebook.com/share/p/16KiuJRVpt/Tutaj o wełnie ogólnie:https://www.facebook.com/share/p/1B6iHdBraV/Tutaj o Gore-Tex:https://www.facebook.com/share/p/17Mu3tYrnS/#szeptypodroznicze #grenlandia #wcosieubracnawypraweZdjęcia pochodzą ze stron producentów oraz sklepów:

DECATHLON

8a

Icebreaker

Karitraa

The North Face

Devold

Zajo

Arctic Circle Trail | Jak poznaliśmy twórcę szlaku

Czy kiedykolwiek poznaliście twórcę szlaku znanego na całym świecie?

Ja nie, dopóki nie fantastyczny zbieg okoliczności.

Na oficjalnej, facebookowej, grupie szlaku ACT, zobaczyłam wpis Polaka- Maćka, który zapytał czy ktoś nie mógłby kupić konkretnej naszywki.

Skoro byliśmy w Sisimiut, stwierdziłam, że co nam szkodzi się przejść do sklepu, który niespodziewanie otworzył nowy, wspaniały rozdział naszej grenlandzkiej przygody.

Nie wiem, czy widzieliście film „Jestem na tak ” z Jimem Careyem? Główny bohater postanawia spróbować postawy „na tak”, czyli na każdą propozycję odpowiada „tak”, co oczywiście sprowadza na niego mnóstwo niesamowitych wydarzeń. To ze mną często jest podobnie i historia z naszywką pokazała mi, że zupełnie bezinteresowne działania przynoszą wiele fantastycznych prezentów od życia.

Bjarne Ljungdahl – Duńczyk, marynarz, geolog, nauczyciel, rysownik, pisarz, podróżnik, redaktor, publicysta, miłośnik przyrody, aktywista, społecznik i współtwórca ACT, obecnie właściciel sklepu z pamiątkami i różnościami o nazwie Panigiit na Fb:Mersortarfk Panigiit. To ten człowiek z miłości do Grenlandii stworzył szlak, w hołdzie dla niesamowitej arktyki, dla której zmienił całe swoje życie.Bjarne, dzisiaj niepozony 80 letni dziadek, prowadzi sklep w Sisimiut, ale nie należy myśleć o nim jak o nudnym sprzedawcy. Jego historia jest fascynująca i zasługuje na rozpowszechnienie.

Nie ma wpisu na Wikipedii, ale napisał o sobie książkę, którą kupiłam – to rarytas ze szkicami Bjarne.Przypłynął w 1967 roku na Grenlandię z Załogą Marynarki Wojennej, brał udział w pierwszych wyprawach geologicznych i odkrył wiele minerałów, jednocześnie odkrywał lokalną kulturę, rysował krajobrazy, roślinność, zwierzęta, portretował Inuitów, pisał książki. Zakochał się w jednej z mieszkanek i osiadł na Grenlandii na stałe, mając dzisiaj gromadkę wnucząt.

Całe życie wspierał mieszkańców Grenlandii, dbał o rozwój tego regionu, zakładał szkoły, muzea, inicjował powstanie wielu ośrodków kultury.Są ludzie, od których bije charyzma i Bjarne jest znakomitym rozmówcą, ogólnie można by go słuchać i słuchać, bardzo żałuję, że nie wiedziałam o nim wcześniej nic a nic. Sam o sobie pisze tak „z perspektywy zarówno w życiu zawodowym jak i w czasie wolnym, miałem szczęście należeć do uprzywilejowanego pokolenia, gdzie możliwości były nieograniczone dla tych, którzy czegoś chcieli i wykazali się inicjatywą. (…) Po cichu podziwiałem dobre rzemiosło wszelkiego rodzaju, natomiast nigdy nie pociągało mnie gonienie za nowościami.Naszywka Jego autorstwa jest sprzedawana tylko w Panigit (oferowano mu możliwość sprzedaży w innych sklepach), to sprawia, że trzeba włożyć jeszcze trochę wysiłku po przejściu ACT, bowiem sklep jest na uboczu.

Jest tego warta. Jest warta każdego kroku, by poznać tak wyjątkowego człowieka. ____________________________________

EPILOGTego typu historie sprawiają, że każda podróż umacnia mnie w przekonaniu, że mam wspaniałe życie, usłane wspaniałymi ludźmi i ich historiami. Maciek, który zapytał o kupno naszywki okazał się bardzo interesującym człowiekiem i dzięki Jego otwartości stał się częścią bloga jakiejś obcej baby. Bjarne spowodował, że przeniosłam się w czasie, także podsumowując… wiele splotów okoliczności i wiele pięknych wspomnień. Ach!

Link do sklepu Bjarne:https://www.facebook.com/share/1FWTuNXwvr/#grenlandia #bjarne #szeptypodroznicze

Arctic Circle Trail | Koszty wyprawy

Ile kosztowała Was podróż na Grenlandię?

To pytanie padło wiele razy. Grenlandia jest drogim miejscem, noclegi, atrakcje, restauracja, bilety lotnicze – to jedno z najdroższych miejsc, w jakim byłam.

Loty kupowaliśmy w lutym, czyli pół roku przed wylotem na Grenlandię. Ze względu na pogodę na ACT i harmonogram naszej pracy to właśnie sierpień był optymalnym miesiącem na przylot do Kangerlussuaq.

Szukaliśmy połączenia w ściśle określonym okienku i cena biletów miała „mniejsze ” znaczenie, w odniesieniu do szeroko rozumianej logistyki. Dodatkowo mieliśmy przystanek w Kopenhadze- dwukrotnie i nie chcieliśmy spać na lotnisku, więc doszedł koszt noclegów i wyżywienia w stolicy Danii.

🔵LOTY

✈️Ryanair + Air Greenland Gdańsk- Kopenhaga- Kangerlussuaq Sisimiut- Nuuk – Kopenhaga- Gdańsk

🎒2×8 kg +1×20 kg + ubezpieczenie lotu łącznie 4410+5864 PLN=10 256 zł/2 osoby

🟣NOCLEGI

🛏1×nocleg w Kangerlussuaq ~600/2 osoby

🛏2x nocleg w Sisimiut ~ 1300 zł/2 osoby

🛏2x nocleg w Kopenhadze ~1300 zł/2 osoby

🫕Liofilizaty 36 szt. x 33 zł=1158/2 = 594 zł/osoba

🍬🍫Batony, kawa, suszone owoce, masło orzechowe- 300zł/2 osoby

🟢Ubezpieczenie firmy Warta (9 dni)300 zł/2 osoby

🟠JEDZENIE Przykładowe ceny dań w Sisimiut:

🍔 Burger z piżmowoła 180 kr ~ 102PLN

🍔 Burger z rybą 160 kr ~ 91PLN

☕️ Kawa 50 kr~ 28,5 PLN

🍺Piwo 65 kr~37 PLN

Bardzo Wam polecam hotel Søma i restaurację. Jedzenie jest pyszne, hotel jest położony wspaniale, widok z holu na zatokę i fjord, a widok z restauracji jest na te wszystkie zabytkowe domy.

Restaurant SØMA – Hotel SØMA https://share.google/nSyCmyqdwfKVyxova____________________________________

Łącznie ~ 16 000/2 osoby**

Bez pamiątek i przekąsek na mieście. Pewnie wydaliśmy na jedzenie, pamiątki w Kopenhadze i na Grenlandii 1000 zł/2 osoby, czyli przyjmijmy, że 10- dniowy wyjazd kosztował na głowę:

❗️💰8500PLN

❗️Waszym zdaniem dużo czy mało?

#Grenlandia #szeptypodroznicze #wydatkigrenlandia

Arctic Circle Trail | Sisimiut

Sisimiut to ostatni przystanek na Arctic Circle Trail (ACT). Nam bardzo zależało, żeby poznać kulturę Grenlandczyków, dowiedzieć się trochę więcej o miejscu do którego trafiliśmy, dlatego chcieliśmy podkręcić tempo na szlaku i mieć kilka dni na zwiedzanie.

Sisimiut jest małym, portowym miasteczkiem, ale jest tutaj wszystko co trzeba. Z punktu widzenia turysty, oczywiście :). Są hotele, hostel, restauracje, kawiarnia oraz możliwości spędzenia wolnego czasu w różny sposób.

W miasteczku jest muzeum na świeżym powietrzu, to zbiór zabytkowych budynków, w których są wystawy ukazujące historię oraz życie mieszkańców. Jest tam min. kościół, szkutnia, warsztat, szkoła, dom kolonialny, schronienie Inuitów oraz pułapki na zwierzęta. W tym małym muzeum zobaczycie i posłuchacie naprawdę wiele wartościowych rzeczy.

W restauracji hotelu Soma, serwują wspaniałego burgera z piżmowoła i fish burgera z rybą nazywaną Arctic char (typowa ryba tego obszaru).

Grenlandia słynie z różnych aktywności fizycznych, wycieczek nawodnych, śnieżnych i górskich, na łodzi, kajaku, saniach, quadach, skuterach, rowerach, nartach i co tam jeszcze można wymyślić. Kilka firm i hoteli oferuje szeroki zakres usług outdoorowych, tylko trzeba pamiętać, że ceny są dość wysokie.

Co nas zaskoczyło, to pozostałości osadników kawałeczek od centrum- kamienne pozostałości domostw oraz… pochówek, gdzie na odkrytym terenie są zostawione kości.
Obszar wokół Sisimiut jest zamieszkany od kilku tysięcy lat. Od 2400 r. p.n.e. do 500 r. p.n.e. obszar ten był domem dla paleo-Inuitów Saqqaq. Później wzdłuż tej części wybrzeża zachodniej Grenlandii do końca I wieku p.n.e. mieszkali Dorsetowie. Następnie obszar ten pozostał niezamieszkany aż do przybycia ludu Thule, przodków współczesnej populacji Grenlandii, w XIV lub XV wieku.

Życie na Grenlandii było trudne i to w jaki sposób rozwinięto metody łowieckie zafascynowało nas, dyskutowaliśmy o tym wielokrotnie. Nie dziwi nas, że unikalne tereny łowieckie Aasivissuit – Nipisat, położone między miastami Kangerlussuaq i Sisimiut, zostały właśnie wpisane na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. Na tym obszarze jest wiele śladów bytności ludzkiej.


Ciekawostka

Miasto Sisimiut zostało założone jako duńska kolonia w 1756 roku. Pierwotnie znajdowało się na wyspie Ukiivik (Sydbay) na północ od dzisiejszego Sisimiut, ale zostało przeniesione do obecnej lokalizacji w 1764 roku ze względu na zmiany we wzorcach wielorybnictwa i możliwościach handlowych. Miasto zostało nazwane Holsteinsborg na cześć szefa kolegium misyjnego, hrabiego Holsteina.

#Sisimiut #grenlandia #szeptypodroznicze

Arctic Circle Trail| Zostawiając szlak za sobą

Ostatnia prosta do Sisimiut, ostatnie kilometry na ACT,w mżawce, w chmurach, we mgle i całkiem sucho pod stopami. Niedowiary.

Mijamy ośrodek narciarski, gdzieś w tle widać domy, wychodzimy z dziczy i wkraczamy w cywilizację. Zupełnie nie wiemy czego się spodziewać po Sisimiut, dochodzimy do tablicy kończącej ACT. Nie mogę pohamować radości.

Po drodze mijamy grupkę z wycieczkowca, ktoś z nich zapytał: „przeszliście cały szlak „? A my z radością i uśmiechem od ucha do ucha odowiadamy: „tak, zrobiliśmy to”!

Za miastem trzyma się psy zaprzęgowe, przyglądamy się im, aż ku naszemu zaskoczeniu, wybiegają na powitanie małe psie szkraby, puchate kuleczki, wesołe i zadziorne. Spragnione człowieka, zabaw i mizianka. Głaszczę ich gęste futro, z trudem idziemy dalej, miałam ochotę zapakować je ze sobą 🐕🤩.

Im bliżej miasta, tym intensywniejszy zapach ryb, coraz więcej dźwięków, ludzi, bodźców- trochę to oszałamiające po tygodniu ciszy.

Oczywiście chcieliśmy coś zjeść, szukaliśmy czegoś z dobrą kawą i tak trafiliśmy do Cafe Sisimiut, do tajskiej knajpki,nie tego się spodziewaliśmy po nazwie, ale tajskie jedzonko wyborne.

W chatkach, w książce z informacjami o szlaku było kilka reklam, w tym hotelu Soma. Stwierdziliśmy, że to właśnie tam spędzimy 2 kolejne dni.

To jeszcze nie koniec tej opowieści, bo gdy jeden rozdział kończysz, następny się zaczyna. Grenlandia wciaż dawała nam mnóstwo wrażeń!

#act #grenlandia #discoverarticcirkle

Arctic Circle Trail | Dzień 6

Dzień 6. zaczynamy na grubo.

Gaz nam się kończy*. Maciej nie chce gotować nic a nic, liczymy, że ktoś zostawił gaz w następnej, ostatniej chatce na szlaku. Dlatego tym razem nie ma ani kawki gorącej, ani śniadania, na pocieszenie tylko racja żywnościowa. Szybkie ogarnianko z rana i marsz do chatki, do przejścia 10 km, mgła i podmokłe tereny nie ułatwiają drogi. Głodny Polak, to zły Polak i u nas nastroje mało wesołe, i te bagienka… to była naprawdę mokra trasa. Nasze miny tuż przed chatką… bosze, ja już chwilę wcześniej przeszłam na opcję skarpetki neopranowe plus sandały i bardzo chciałam zmienić obuwie na solidniejsze, bo już było mi zimno w stopy… gdy w końcu doszliśmy przez tundrę, bagna i krzaki, czułam się jak rozbitek, który trafia na bezludną wyspę.

Nasza wyspa była tą upgragnioną- wyspą z gazem. Uczta marzeń, po dwa dania na głowę! Termoforek na stopki, grzejemy się, odpoczywamy.Wychodzimy z chatki jak natchnieni, najedzeni, ogrzani- inni ludzie.

Dyskutujemy ile daje jedzenie, jak ważny to element na szlaku. Do Sisimiut zostało 22 km, przez najwyższe górki na trasie (o ironio). Krajobrazy są diametralnie różne od tych z początku szlaku, jest skaliście, podejścia konktetne. Czuć zmęczenie, kumulacja 6 dni robi swoje, pogoda coraz gorsza, moje achillesy śpiewają gorzkie żale, ale idziemy.

Natrafiliśmy na dobre miejsce noclegowe, cali mokrzy, rozbijamy namiot, przy rzece i kilka kilometrów od Sisimiut, jeszcze trochę oszczędzimy na grenlandzkich hotelach 😇.

Za to jutro będzie święto. Marzymy o owocach, bułce z masłem, o kawiarni, rozmawiamy co byśmy zjedli i tak zasypiamy, kiedy deszcz rozchulał się na dobre i mgła spowiła wszystko dookoła. * mieliśmy 1 butlę 400 g butlę z gazu. Kończyła się faktycznie, ale mieliśmy inny pogląd, czy gotować czy nie. On chciał mieć pewność, że gazu wystarczy na przygotowanie posiłków na dwa dni, a ja uważałam, że starczy spokojnie.

Oczywiście gazu schodzi więcej przy wietrze i ponieważ pogoda nas nie rozpieszczała, Maciek wolał wersję bezpieczną, a ja na nią przystałam.

#grenlandia #act #szeptypodroznicze

Arctic Circle Trail | Dzień 5

Piąty dzień. Czas pędzi.

Służy nam brak Internetu oraz sieci, nie wiemy co się dzieje na świecie i po prostu idziemy. Poranek wietrzny, Maciek robi śniadanie pod domkiem, w którym śpi grupa z Holandii. Śmiejemy i żartujemy z sytuacji na szlaku, pogadaliśmy o mokrych butach i tej mokrej niespodziance na dojściu do chaty, o tym jak się czujemy i w sumie jak nic już Ci nie przeszkadza.

Na dziś plan elastyczny- przejść tyle ile się da. Ostatnie dni w nocy padało dość mocno, prognoza pogody pokazuje, że dzisiaj może być podobnie i to nasz wyznacznik długości trasy.Jakby opisać ten dzień … może „nieskonczone przekraczanie rzek „. Pierwsze było łatwe dla nas, ale inna para stała na brzegu i kompletnie nie wiedziała co robić.

Przekroczyliśmy pierwsi rzekę, a potem kamień po kamieniu nawigowaliśmy ich do brzegu. ACT pod kątem przekraczania rzek jest bezwzględne, w tym roku poziom wody jest wysoki, nie zawsze zaznaczone kopczykami miejsca są najlepsze. Trzeba czytać rzekę. Wszyscy o tym piszą i mówią, a mimo to na szlak pchają się ludzie, którzy trzęsą się jak galareta idąc przez rzekę- a brak równowagi i stablizacji może skutkować nieplanowaną kąpielą. Oczywiście to się może zdarzyć każdemu, tylko czy wiesz co wtedy robić? Brzmi to okrutnie, ale naprawdę ACT jest tylko dla doświadczonych piechurów.

Idziemy olbrzymią doliną, rozciąga się przez kilkanaście kilometrów, to tutaj pierwszy raz zakładamy kapelusze z siatką na muszki. Te małe kreatury są tak upierdliwe, że nie ma skali by to opisać. Czuć zmianę aury i fakt zbliżania się do fjordu, jest wilgotno, chociaż ciepło i stąd spore zachmurzenie oraz zamglenie. Chowamy się w chatce Nerumaq, przerwa na kawę i posiłek, gdy my się już zbieramy do dalszej podróży, to holenderska ekipa kończy swój marsz. Próbujemy przejść przez rzekę w oznaczonym miejscu- nie da się- nurt wartki i jest głęboko, szukamy drogi z innej strony. To też powód dla którego szlak oznaczony jest jako 100 milowy (165 km), a nam wyszło ponad 170 km.

Kilka razy przekraczamy tego dnia rzekę, więc ja już chodzę w sandałach. Ta zimna woda, czyli krioterapia jest kojąca dla stóp, naprawdę to polubiłam. Na koniec dnia wpadam do wody i z trudem wychodzę, bo nurt wartki i nawet podwinięte spodnie są przemoczone powyżej kolana. Maciek mi pomaga się wygramolić i znajdujemy niedaleko idealne miejsce by się rozbić.

Robi się trochę nostalgicznie… wiemy, że jutro będziemy bardzo blisko Sisimiut, powoli żegnamy ACT i te nasze przygody na szlaku. Wydaje mi się to abstrakcją, tak bardzo przywykliśmy to tego życia. #Grenlandia #szeptypodroznicze #discoverarticcircle

Arctic Circle Trail | Dzień 4

Nie uwierzycie.

Zaplanowaliśmy „Rest day „.

Jak by wyglądał Wasz taki dzień? A jak wyglądał nasz, pewnie się domyślacie, że są pewne różnice. I

dziemy do Innajuattoq, na początek 300 metrów w górę. Rozgrzeweczka. Przydaje się poranny rozruch, bo pizga i ja ubrana na cebulę w 5 warstw. Przewodnik oferuje taki opis „to będzie dzień gór i jezior. Łatwo dostępna, najwyższa góra ma 450 m.n.p.m. Do wyboru macie dwie chatki nad czarujacym jeziorem” . Trasa 19 km. Brzmi wspaniale, prawda?

Paddy (autor przewodnika) bawi się z nami i myślę, że ma niezły ubaw czytając potem podobne relacje do moich. Widokowo cały dzień to uczta dla duszy, wieje, ale co tam- nie pada i ogólnie jest miło. Mało się zatrzymujemy, chcemy dojść do chaty i odpocząć, w końcu zrobiliśmy w 3 dni ponad 100 km, achillesy już to czują. Co ciekawe już nic nas nie boli od plecaków, zrosły się z nami. Nawet moje wystające obojczyki nie protestują, ciągle mówię do plecaka, że jest super i mu dziękuję. Idziemy, raz mokro, raz sucho, aż wchodzimy na teren rozlewiska 4 km przed chatką, co doprowadza mnie do stanu śpiewaczki disco polo. Bagna nadają rytm, a ja śpiewam takie bzdury, że ” malinowy mikrofon „byłby mój. Ubieram sandały i w bagnie po łydki idę do chatki, ACT znów pokazuje „moje drogie gąski, nigdy nie będzie za łatwo”. Bardzo nas cieszyło, że ten dzień miał tylko około 20 km.

Achillesy bolały mnie strasznie, ogarniałam nam spanko a Maciej gotował, widać już po nas, że te 4 dni dały nam w kość. Sen przyszedł wyjątkowo szybko.

#ACT #Grenlandia #discoverarticcircle #szeptypodroznicze

Arctic Circle Trail | Dzień 3

Trzeci dzień na ACT zaczął się łagodnie, pogoda ok, chociaż około 6 stopni o poranku, ciepłe śniadanie- owsianka z masłem orzechowym, bo plan znów ambitny- ponad 30 km do zrobienia. Nie myślcie, że krajobraz Grenlandii jest monotonny, zmiany widać z bliska i daleka. Raz podmokły tereny, innym razem skaliste podejścia, a do tego tundra wypełniona reniferami i ptakami. Zmierzamy do Ikkattooq, położonej pośród skał chaty.

Cała trasa przebiega przez wpisaną na listę UNESCO równinę, która jest obszarem dziedzictwa kulturowego Inuitów „między lodem i morzem”. To obszar na którym można znaleźć charakterystyczne schronienia, wyposażenie rdzennej ludności oraz groby. To Dziedzictwo ma ponad 4500 lat i cieszę się, że mogliśmy w Sisimiut zobaczyć jak wyglądało to północne życie zrekonstruowane w muzeum- fascynująca podróż w czasie. Renifery biegają dookoła nas, obwąchują nasze zapachy, obserwują, a my idziemy dziarsko i pewnie- bo droga sucha!

Spotykamy pierwszego człowieka na szlaku idącego w przeciwnym kierunku- krótka pogawędka, omówienie stanu szlaku i głodni wypatrujemy chatki. Gdy w końcu ją ujrzelismy i naprawdę myślisz, że to blisko, okazuje się, że to 3 km! Percepcja odległości jest na Grenlandii totalnie zaburzona, wzrok odpoczywa i głowa też, a reszta … sztuka cierpnienia. Każdy postój przy chatce to przerwa , czasami nawet godzinka, ale warto, bo kolejne naście kilometrów przed nami.

Oczywiście ludzie się nas pytają- idziecie dalej,do następnej chatki? Jop. Reakcje są podobne- podziw, bo to naprawdę duży wysiłek zrobić przez kilka dni więcej niż 20 km z tymi plecakami.

Mijamy wiele wspanialych miejsc do rozbicia się, ale jest cel i pokusa, musi zostać tylko pokusą. Kierujemy się na obejście dużej rzeki, do ktorej zrobiono nowy most Itinneq, aby do niego dojść błądzisz po rozlewisku. Wspaniale, że mamy oficjalny ślad GPS, bez niego to wielokilometrowy labirynt na bagnie. Nawet z tym śladem szukasz najlepszej suchej drogi, a i tak trzeba pokonać strumienie i znowu wszystko mokre do kolan.

Tuż za mostem ma być chatka Equalugaarniarfik, zaczyna padać i grząźniemy w bagnie. Jesteśmy zmęczeni, a na dokładkę od mostu zabieramy 5 litrów wody, bo podobno nie ma jej przy chatce. Pada, wieje, jest okropnie. Marudzimy sobie, kto postawił chatę w tak beznadziejnym miejscu! Nie doceniamy widoku na fjord, za to szybko rozbijamy namiot. Uf. Na dziś wystarczy.

Podchodzi do nas Dziewczyna i mówi, że woda jest kawałek za chatką (myśli w głowie, to po co targaliśmy pod górę dodatkowe 5 kg???)zaprasza, żebyśmy się ugrzali w środku, ale odpuszczamy- jeszczenie wiemy, że ona i jej cała grupa staną się wspaniałymi kompanami na szlaku. Najważniejsza decyzja na jutro- wstajemy jak się wyśpimy, ach i to są wakacje!

#ACT #Grenlandia #discoverarticcircle

Strona 1 z 2

Oparte na WordPress & Theme by Anders Norén