Toubkal to popularny, afrykański 4- tysięcznik, który ma opinię łatwego do zdobycia, czy faktycznie jest taką bułką z masłem?

WSTĘP:

Zanim opiszę, jak wygląda wejście na szczyt nakreślę moją sytuację zdrowotną. Praktycznie od końca grudnia nie biegałam i byłam notorycznie chora, zaliczyłam kilka kuracji antybiotykami i jedyna aktywność fizyczna jaką miałam, to wyjścia z Kiarką do lasu. Dla mnie dramat, przez duże D. Miałam dużo wątpliwości, czy to dobry pomysł próbować się wdrapać na 4167 n.p.m., ale po dłuższych przemyśleniach stwierdziłam, że po prostu mogę zdecydować już w górach. Napisałam do przewodnika i tym sposobem zaczęła się nasza przygoda.

PRZEWODNIK

Marokański rząd zdecydował po morderstwie dwóch Skandynawek w 2018 roku o wprowadzeniu obowiązkowej usługi przewodnickiej dla każdego, kto chciałby się poruszać na terenie parku Toubkal. Obowiązuje to również Marokańczyków. Usługa jest płatna 80- 130 euro, zależy od ilości osób w grupie, agencji i negocjacji.

Cena zazwyczaj zawiera:
– transport Marakesz- Imlil- Marrakesz
– pełne wyżywienie przez dwa dni akcji górskiej, czyli 2x lunch, kolacja, śniadanie
– usługę przewodnicką,
– nocleg w schronisku (Refuge du Toubkal)
Nasz przewodnik Mahomet to pogodny druh, przyszły szef kuchni, był super towarzyszem i źródłem wiedzy o lokalnych zwyczajach oraz atrakcjach. W trakcie wyprawy (6-7 marca) trwa Ramadan, a to oznaczało, że Mahomet nie pił i nie jadł od 5:30 do 18:30, także każde wejście na szczyt zrobił bez łyka wody.

DROGA DO SCHRONISKA

Wyjeżdzamy o 8 z Marrakechu do naszego przewodnika, który mieszka w wioseczce niedaleko Imlil ( 1900 n.p.m.) i stamtąd wyruszyliśmy do schroniska Refuge du Toubkal (3200 n.p.m.). Trasa jest łagodna, bez trudności technicznych. Na trasie przewidziany jest lunch, w jednym z domostw- tajin, herbata, wszystko pyszne i krzepiące.

SCHRONISKO

Schronisko jest spore, o średnim standardzie. Łazienka to dość skromne pomieszczenie i zdecydowanie trzeba brać swój papier toaletowy. Pokoje wyposażone są łóżka piętrowe, regały. Warto mieć swój śpiwór, bo są koce, ale wiadomo.
W pomieszczeniu technicznym zostawiamy buty, zmieniamy obuwie. Jadalnia to duża otwarta przestrzeń, z kominkiem, są siedziska, stoły, stoliki i prawie brak zasięgu. Około 18 jest obiadokolacja- zupa harirra, tajin z mięsem, makaron i deser- owoce, herbata.
Obsługują nasprzewodnicy, dokładają jedzenie, pytają czy ok. Nie jedzą z nami. Mieszane towarzystwo przy stole Włosi, Francuzi i my, mix języków i mnóstwo serdeczności.

AKCJA GÓRSKA

Pobudka trochę przed 4 rano, o dziwo wyspani i bez bólu głowy. 4:30 śniadanie. Chleb, dżem, jogurt, jajka na twardo, serek topiony, nutella, herbata, wystarczy na start.
O 5:30 wychodzimy na szczyt, tłum ludzi przewodników, zamieszanie tych, co po raz pierwszy zakładają raki (sic!). Niektórzy idą za nie swoim przewodnikiem, nie wiadomo czy się śmiać, czy martwić.

Tup, tup do góry nasz przewodnik Mahomet idzie stabilnym, powolnym tempem do góry, do samego szczytu mamy trzy po 2 min postoje. Mało, ale czujemy się naprawdę dobrze. Od 3800 urywa głowę, wieje tak mocno, że nie czuję momentami palców, boję się odmrożeń. Twarz zasłania buff i google, jezuuuusinku zaraz odpadnie mi polik i nos, tak zimno, tak wieje. Docieramy na szczyt granią, śniegu w sam raz. Nie skaczemy z radości mimo pięknych widoków, kurtuazyjne zdjęcia i dzida w dół.
Mijamy ludzi z nietęgą miną od zimna, zmęczenia, wysokości. Cieszymy się, że poszło tak sprawnie, bez oznak wpływu wysokości.
W schronisku herbata, batonik, przepak i czas wracać do miasta. Pogodę mamy genialną, jest tak przyjemnie w słońcu, że zapominamy o kremie z filtrem, ups.

PODSUMOWANIE

Wejście na Toubkal to fajna przygoda, atmosfera w schronisku jest wspaniała, jakoś ludzie są tam bez nadęcia, obsługa wesoła, przewodnicy sympatyczni. Spotkaliśmy super rodaków, nie mogliśmy skończyć rozmawiać zarówno z nimi jak i innymi gośćmi.

O ile my wysokość znieśliśmy znakomicie, to były osoby bez sukcesu. Moje ciało mnie zaskoczyło, zero bólu, zmęczenia. Nie wiem jak to możliwe i polecam Wam się przygotować do takich eskapad.

Ogólnie Toubkal jest dostępny dla każdego, ale uważam, że warto mieć obycie górskie, szczególnie jeśli wchodzicie zimą- umieć chodzić w rakach, mieć odpowiednie ubranie, gogle, rękawiczki, buty.

Cieszę się, że podjęłam ryzyko, chociaż obecnie znów jestem chora i dostałam kolejny antybiotyk.

#Toubkal #maroko #szeptypodroznicze #atlaswysoki