Dzień 6. zaczynamy na grubo.
Gaz nam się kończy*. Maciej nie chce gotować nic a nic, liczymy, że ktoś zostawił gaz w następnej, ostatniej chatce na szlaku. Dlatego tym razem nie ma ani kawki gorącej, ani śniadania, na pocieszenie tylko racja żywnościowa. Szybkie ogarnianko z rana i marsz do chatki, do przejścia 10 km, mgła i podmokłe tereny nie ułatwiają drogi. Głodny Polak, to zły Polak i u nas nastroje mało wesołe, i te bagienka… to była naprawdę mokra trasa. Nasze miny tuż przed chatką… bosze, ja już chwilę wcześniej przeszłam na opcję skarpetki neopranowe plus sandały i bardzo chciałam zmienić obuwie na solidniejsze, bo już było mi zimno w stopy… gdy w końcu doszliśmy przez tundrę, bagna i krzaki, czułam się jak rozbitek, który trafia na bezludną wyspę.
Nasza wyspa była tą upgragnioną- wyspą z gazem. Uczta marzeń, po dwa dania na głowę! Termoforek na stopki, grzejemy się, odpoczywamy.Wychodzimy z chatki jak natchnieni, najedzeni, ogrzani- inni ludzie.
Dyskutujemy ile daje jedzenie, jak ważny to element na szlaku. Do Sisimiut zostało 22 km, przez najwyższe górki na trasie (o ironio). Krajobrazy są diametralnie różne od tych z początku szlaku, jest skaliście, podejścia konktetne. Czuć zmęczenie, kumulacja 6 dni robi swoje, pogoda coraz gorsza, moje achillesy śpiewają gorzkie żale, ale idziemy.
Natrafiliśmy na dobre miejsce noclegowe, cali mokrzy, rozbijamy namiot, przy rzece i kilka kilometrów od Sisimiut, jeszcze trochę oszczędzimy na grenlandzkich hotelach 😇.
Za to jutro będzie święto. Marzymy o owocach, bułce z masłem, o kawiarni, rozmawiamy co byśmy zjedli i tak zasypiamy, kiedy deszcz rozchulał się na dobre i mgła spowiła wszystko dookoła. * mieliśmy 1 butlę 400 g butlę z gazu. Kończyła się faktycznie, ale mieliśmy inny pogląd, czy gotować czy nie. On chciał mieć pewność, że gazu wystarczy na przygotowanie posiłków na dwa dni, a ja uważałam, że starczy spokojnie.
Oczywiście gazu schodzi więcej przy wietrze i ponieważ pogoda nas nie rozpieszczała, Maciek wolał wersję bezpieczną, a ja na nią przystałam.
#grenlandia #act #szeptypodroznicze
Dodaj komentarz