Nikkaluokta- Kebnekaise- Abisko

Spelniłam swoje kolejne podróżnicze marzenie, za mną szwedzki klasyk: Nikkaluokta- Kebnekaise- Abisko. Łącznie 128 km w 4/5 dni z 20 kg plecakiem. Solo. (Tak, tak tym razem bez Maćka).

Ten klasyk to część szlaku Kungsleden, czyli Szlaku Królewskiego w Laponii, w północnej Szwecji, za kołem podbiegunowym (cały szlak ma 450 km i zaczyna sięvw Abisko a kończy w Hemavan).

To jeden z najpiękniejszych szlaków na jakim byłam, do tego trafiłam na czas złotej jesieni, która pełna kolorów i różnorodności zachwycała mnie nieustannie.

Szlak pokonałam w systemie selfsupported, czyli wszystko niosłam ze sobą: namiot, jedzenie i cały ekwipunek. Lekko nie było. Nie było też ciepło. Za to było zachwycająco, kompletnie nie spodziewałam się się, że będzie aż tak pięknie. To najbardziej instagramowy szlak na jakim byłam 😁

Oczywiście były pęcherze i obtarcia, spierzchnięte i popękane usta, niewyspanie, wywrotki, ból, zmęczenie i irytacja, ale bez tego byłoby zbyt nudno.

No i te łosie i renifery, myszy, bażanty, ale to były spotkania!

Jeśli ktokolwiek miałby ode mnie usłyszeć, jaki szlak przejść- to koniecznie właśnie ten!

#szeptypodroznicze #laponia #szwecja

Esencja Kungsleden jesienią. Wrzesień 26′.
Dzień I. Niecałe 8 km od Nikkaloukty.
Pani łoś, która centralnie stanęła mi na drodze.
Gdy tylko przeszłam za przełęcz Tjakta pogoda zupełnie zmieniła aurę.